Bandyci i aniołki (2016) Reżyseria: J.T. Mollner
Dziki Zachód. Podczas krwawego napadu na bank w zakurzonym,
zaniedbanym miasteczku w stanie Nowy Meksyk od kuli ginie burmistrz. Tropem
bezwzględnych bandytów rusza pościg prowadzony przez refleksyjnego łowcę
nagród. Tymczasem szukający schronienia rabusie trafiają na odludną farmę
zamieszkałą przez pozornie niewinną rodzinę bogobojnych osadników. Nieudane
naśladownictwo Q.Tarantino chociaż wielbiciele gatunku znajda coś dla siebie.
Miało być jak u Tarantino ale zabrakło jego wdzięku i inteligencji. Obrzydliwe
i efekciarskie. Taki niby Tarrantino i prawie Rob Zombie na dzikim zachodzie.
Film jest zbyt długi, niektóre sceny są rozciągnięte i nużą, początkowe ujęcia
filmu nudzą,.To kolejny western, który pokazuje okres tak zwanego
"dzikiego zachodu" tak jak to mogło naprawdę wyglądać - brudny,
okrutny, prostacki. Odarty z poezji i romantyzmu. Co do fabuły to ciekawa przez
pierwsze 30 minut. Potem widać wyraźnie, że reżyser silił się na Quentina
Tarantino .
5/10

Komentarze
Prześlij komentarz