Destry Znowu w Siodle (1939) reż. George Marshall
Kent, lokalny rozrabiaka i praktycznie szara eminencja,
"przypadkiem" zabija szeryfa, kiedy ten zadał o jedno pytanie za
dużo. Burmistrz, opłacany przyjaciel Kenta, wybiera na nowego szeryfa lokalnego
pijaczka - Washingtona Dimsdale'a, w nadziei, że będzie go łatwo kontrolować.
Nie wie jednak, że Dimsdale był zastępcą słynnego obrońcy prawa -Toma Destry.
Sam zaś szybko na swojego zastępce wybiera Toma Destry Jr. Jedno z największych
zaskoczeń jak dla mnie w gatunku westernu. Wyśmienite połączenie westernu z
komedią, idealnie dopasowane aktorstwo. Stewart jak stróż prawa-dżentelmen oraz
Dietrich jako artystka z fatalnym temperamentem prezentują nam na ekranie
zderzenie niemal idealne, pełne wyrazistości, humoru i napięcia. Głównym
elementem filmu jest pojedynek dobra ze złem, chwilowa bezsilność
sprawiedliwości w obliczu swawoli bandy złoczyńców, która zadomowiła się w
amerykańskim miasteczku.
Stewart i Dietrich są tutaj idealnymi partnerami, co mnie
szczególnie zdziwiło, jeśli przyjrzeć się profilom aktorskim obu sław. Destry,
który niejednokrotnie ponadto wtrąca dygresje z przeszłości, od razu zyskuje
sobie sympatię widza, który z niecierpliwością wyczekuje happy endu. Muzyka,
jak i zabawne postacie drugoplanowe również świetnie spełniają swoje zdania i
czynią ten film bardzo wyrazistym, choć w gruncie rzeczy mniej znanym w
karierze obu wcześniej wymienionych legend aktorskich.
8/10

Komentarze
Prześlij komentarz