Wij (1967) reżyseria:Georgi Kropachyov Konstantin Yershov


Student kijowskiego seminarium Choma Brutus (Leonid Kuravlyov), który zabłądził podczas wakacyjnego spaceru, spędza noc w stodole przypadkowo napotkanej staruszki. Wkrótce okazuje się, że kobieta jest czarownicą, jednak Chomie udaje się od niej uwolnić. Zostaje wezwany do odległego miasteczka, gdzie wybrano go do prowadzenia modłów nad zmarłą niedawno dziewczyną. Musi samotnie spędzić trzy noce w kościele z dziwnie znajomo wyglądającymi zwłokami. Mroczny klimat, niezłe aktorstwo, charakteryzacja Można odnieść wrażenie, że obraz jest autentyczny. Przekonująco i sugestywnie zrobiony, jeśli chodzi o charakteryzację i wizję ponurej i tajemniczej ruskiej wsi. Do końca filmu nikt nie weźmie na poważnie, panicznego strachu Chomy, przed modłami w kościele, aż do końca gdy musi stawić czoła przywołanym przez wiedźmę chordom wampirów, wilkołaków i tytułowego stwora. 7/10

Komentarze