Pocałuj mnie, głuptasie (1964) reż.Billy Wilder


Prowincjonalny nauczyciel muzyki Spooner i jego kumpel Barney napisali kilkadziesiąt piosenek. Myślą, że wcale nie gorszych niż spece z Tin Pan Alley i Hollywood. Pojawia się szansa, że wypłyną na szersze wody. Przez miasteczko Climax przejeżdża Dino, znany piosenkarz, wielbiciel mocnych trunków i pięknych kobiet. Tę ostatnią słabość chce wykorzystać wspomniana dwójka. Zamiast atrakcyjnej żony Spoonera - Zeldy, o którą mąż jest bardzo zazdrosny, podsuwają Dino dziewczynę z baru - Polly "Pistol". Odgrywa ona rolę gospodyni domowej otwartej na wszelkie propozycje. Jest to jeden ze słabszych filmów Wildera  sam reszta tak twierdził i nie lubił o nim mówić.jest za mocno grany, wręcz karykaturalnie. Po prostu sie nie udało, ale kilka żartów jest fajnych. Oczywiście świetna  Kim Novak.  Co sprawiło, że Wilder nie polubił tego filmu? Nie wiem. Ale to na pewno nie powinno rzucac innego światła na odbiór tego obrazu. 6/10

Komentarze