Diva (1981) reż. Jean-Jacques Beineix
Młody posłaniec pocztowy Jules (Frédéric Andréi) nagrywa
potajemnie głos znakomitej śpiewaczki operowej Cynthii Hawkins (Wilhelmenia
Fernandez). Przypadkiem staje się też posiadaczem kasety z relacją obciążającą
wysokiego funkcjonariusza policji. Ścigają go teraz ludzie biznesmena, który
chce zrobić interes na głosie śpiewaczki oraz gangsterzy nasłani przez
skorumpowanego stróża prawa. To film o bardzo specyficznym klimacie ze świetną
muzyką, ale już wątek kryminalny nie jest poprowadzony a wysokim poziomie. Mimo
wszystko warto obejrzeć. Beineix jest objawieniem i to czuć już w tym filmie.
Umie dobrać muzykę, bawić się dekoracjami, ubrać noc w odpowiednie kolory.
"Diva" to kino szalenie klimatyczne, gdzie strona audio wizualna
czasami dominuje nad historią. I bardzo dobrze, bo właśnie scenariusz okazał
się olbrzymim zawodem. Nie obraziłbym się gdyby w połowie filmu intryga zeszła
na dalszy plan. Lubię takie filmy o intensywnej, trochę dziwnej atmosferze. W
"Divie" podobają mi się bohaterowie to grupa
"niekonwencjonalnych" - Paryżan, świetna scenografia z domem głównego
bohatera na czele i zdjęcia Phillipe Rousselota. Ultranowoczesny, jak na swoje
czasy, sposób realizacji eż ma swój urok, a napewno pomaga w stworzeniu
atmosfery. 7/10

Komentarze
Prześlij komentarz