Fando i Lis (1968) reż.Alejandro Jodorowsky
Po premierze "Fando i Lis" na festiwalu w
Acapulco, Jodorowsky ledwo uniknął linczu i został dekretem burmistrza
wyrzucony z miasta. Domagano się nawet jego deportacji z Meksyku. Ekranizacja
sztuki teatralnej Arrabala nawet dzisiaj szokuje wielu widzów, którym trudno
jest uwierzyć w deklarację twórców jakoby "podczas kręcenia tego filmu nie
używano żadnych substytutów naturalnej krwi". Bardzo mieszane uczucia.
Trochę rewelacji i sporo marnych udziwnień. Film ostro zakręcony i trudny w
odbiorze, zdecydowanie nie dla każdego wielbiciela filmow.W moje gusta sie nie wstrzelił
ale nie oznacza to ze będę go mieszał z błotem. Chwilami nawet ciekawy jednak
podsumowanie. Ponoć bardzo trudno zakwalifikować ten film do jakiegoś gatunku,
zaszufladkować go, otóż nic bardziej mylnego, była to po prostu kolejna próba
sfilmowania teatru i jak w 99% przypadków skończyła się ona źle. Podróż przez
te wszystkie alegorie jest dość sympatyczna i spokojnie da się odczytać
"co reżyser miał na myśli". Ale cóż, droga do raju jest trudna, pełna
błądzenia po brzydkich żwirowiskach i niestety tym filmem Jodorowski do Taru z
pewnością nie dotarł. 4/10

Komentarze
Prześlij komentarz