Kieszonkowiec (1959) reż.Robert Bresson
Paryż. Michel (Martin LaSalle) robi pierwsze kroki w fachu
kieszonkowca. Zostaje złapany i aresztowany. Gdy wychodzi z więzienia, waha
się, czy powinien kontynuować karierę złodzieja. Gdyby tylko chciał, dostałby
uczciwą pracę. Chłopak uważa się jednak za osobę wyjątkową i sądzi, że ma prawo
do okradania innych ludzi. Kiedy umiera jego chora matka, Michel zaczyna
doskonalić swoje umiejętności pod okiem mistrza kieszonkowców. Jego poczynania
śledzi w tym czasie pewien komisarz policji. "Kieszonkowiec" Roberta
Bressona zachwyca przede wszystkim doskonałym baletem rąk, który robił już
wrażenie w "Ucieczce skazańca", ale tu został doprowadzony do
perfekcji. Co zresztą jest oczywiste, biorąc pod uwagę zawód, jakim trudni się
główny bohater. Widząc sekwencję zmasowanej kradzieży na dworcu czułem się
jakbym oglądał dobry film akcji. W przeciwieństwie jednak do literackiego
pierwowzoru los głównego bohatera pozostał mi obojętny. Gra aktorska
niespecjalna, sztuczne dialogi bez polotu, przez co film przypomina raczej
poglądowy materiał na temat złodziejskich technik. Można obejrzeć.7/10

Komentarze
Prześlij komentarz