Księżniczka w Oślej Skórze (1970) reż. Jacques Demy
Król (Jean Marais) i królowa żyją szczęśliwie. Mają tylko
jedno dziecko, śliczną Królewnę (Catherine Deneuve). Pewnego dnia Królowa
umiera. Tuż przed śmiercią wymusza na Królu obietnicę, że ten ożeni się
ponownie tylko wtedy, jeśli znajdzie kandydatkę na żonę piękniejszą, niż ona.
Ministrowie nalegają, aby Król ożenił się po raz drugi i spłodził syna. Jedyną
kandydatką, która wydaje się spełniać nałożony przez Królową warunek, jest
Królewna. Król postanawia poślubić własną córkę, ale ta opiera się. W zmaganiach
i ucieczce pomaga jest matka chrzestna - Liliowa Wróżka (Delphine Seyrig). To straszne, jak dorosłe oko patrzy na
bajki. Włączyłem film i już od pierwszych minut mnie przeraził. Rzecz dzieje
się w królestwie które nie prowadzi raczej ciekawej polityki, a źródłem
dochodów jest osioł rodzący drogocenne kamienie. Nikt nie robi sobie wiele z
tego, że podczas tej czynności zwierze może cierpieć, bo liczą się profity, a
gdy już biedaka zabijają to w imię zachcianki. Władzę sprawuje łatwowierny król
i jego żona, która ocenia ludzi po wyglądzie, bo sama jest piękna. Na łożu
śmierci przekazuje ona mężowi swoje reguły przez co szukając następczyni tronu
odrzuca kandydaturę brzydul ignorując ich wnętrze, a woli dobrać się do własnej
córki. naiwny scenariusz, wyidealizowana wizja życia oraz ballady w tle. Nie
znaczy to oczywiście, że taki ktoś jak Jacques Demy sknocił ten obraz, bo tak
nie jest: skupiając się na stronie wizualnej stworzył prawdziwą ucztę barw oraz
kształtów. Do uznania "Peau d'âne" za dzieło więcej niż niezłe
zabrakło mi jednak konsekwencji. Znajdziemy tu więc zarówno naiwne, niezbyt
ciekawe piosenki, jak i pomysłowe żarty oparte na konwencji. 6/10

Komentarze
Prześlij komentarz