Reżyseria Clint Eastwood: Niesamowity Jeździec (1985)
Osadnicy poszukujący złota w rzece prześladowani są przez
potentata Coya LaHooda, wydobywającego złoto na dużą skalę. Na pomoc osadnikom
przybywa wędrowny kaznodzieja, dawniej rewolwerowiec. Dzięki jego wsparciu
osadnicy decydują o pozostaniu nad rzeką mimo gróźb LaHooda. LaHood wynajmuje
szeryfa Stockburn z sześcioma zastępcami. Jeszcze jeden znakomity
przedstawiciel gatunku, jaki stworzył Eastwood- bezimiennego rewolwerowca
broniącego uciśnionych. Jak zwykle bezimienny Clint rozprawia sie ze
zloczyncami zalatwiajac przy okazji stare porachunki. Lubię westerny i cyrkowe
akrobacje z koltem Clinta. To jeden z prawdziwych anty-western jaki widziałem:
Uczciwi ludzie są coraz bardziej osaczani przez chciwego potentata i jego
bandę. Im władza nie pomoże. To raczej po stronie "złego" stoi szeryf
ze zgrają swoich zastępców. Z narastającego zagrożenia wynika modlitwa
dziewczynki o mściciela. I on się pojawia, a później ratuje poszukiwaczy. Klasyczny
western w każdym tego słowa znaczeniu. Typowy bohater broniący uciśnionych
przed nikczemnikami z miasteczka, którzy chcą wykurzyć ciężko pracujących
poszukiwaczy złota. Typowy konflikt między tymi postaciami, który nie wyróżnia
się dosłownie niczym. Fabuła dość powolno się toczy, by dojść do
przewidywalnego finału, w którym następuje rzecz oczywista - wielka
strzelanina. Eastwood jako reżyser czerpie garściami z klasyki westernu, jednak
są tu smaczki, które się mogą podobać; mnie najbardziej ucieszył ukłon w stronę
Sergio Leone (długie płaszcze szeryfa i jego zastępców!. 9/10

Komentarze
Prześlij komentarz