Szkarłatna Ulica (1945) reż.Fritz Lang
Christopher Cross (Edward G. Robinson) jest skromnym
bankowym kasjerem, któremu nie do końca powodzi się w życiu prywatnym.
Małżeństwo z Adele (Rosalind Ivan) nigdy nie przynosiło mu szczęścia i stało
się źródłem frustracji. Satysfakcję Chris odnajduje jedynie w malarstwie.
Pewnego dnia mężczyzna spotka na swojej drodze młodziutką Kitty March (Joan
Bennett), która budzi go do życia. Bohater nie wie jednak, że jego uczucie
pozostaje nieodwzajemnione, a on sam jest zabawką w rękach dziewczyny i jej
partnera, Johnny'ego (Dan Duryea). Sytuacja wymyka się spod kontroli w dniu, w
którym malarstwo Chrisa zostaje wreszcie docenione, a podstępny Johnny namawia
Kitty do podszywania się pod autora obrazów. Fritz Lang podpatrzył kilka
pomysłów tu i tam, by z wszystkiego utkać intrygę w której każdy oddziałuje
destrukcyjnie na każdego. Christopher Cross jest jednak wdzięcznym głównym
bohaterem, więc nawet jeśli coś "przeskrobie" trudno go nie lubić.
Dostaje od innych takie cięgi, że przez cały seans trzymałem za niego kciuki by
sobie oddał. Scenariusz niby naiwny i przewidywalny, ale miejscami zaskakujący.
Para głównych aktorów świetna. Podobnie jak "Kobietę w oknie",
przyjemnie się oglądało. Obejrzałem film z nieukrywaną przyjemnością. Ciekawa
fabuła, postacie (szczególnie Chris Cross), niezwykły nastrój. Urzekła mnie
szczególnie stara szkoła aktorska i sposób narracji dawnego mistrza Langa.
Polecam wszystkim miłośnikom klasycznego kina. 7/10

Komentarze
Prześlij komentarz