Macunaima (1969) reż. Joaquim Pedro de Andrade
Macunaima to postać z indiańskich legend, będąca wcieleniem mitu istoty ambiwalentnej, poszukującej siebie samej wśród dobra i zła. Macunaima istnieje jednocześnie w przeszłości i w teraźniejszości, w mieście i na wsi, w dżungli nad Amazonką i w spiekocie Południa, na ziemi i w niebie. Jego życie jest pełne chaosu: pławi się w próżniactwie, ale w tym samym czasie walczy z olbrzymami i występuje przeciwko konwencjom społecznym. Urodził się czarny, a nagle staje się białym i do tego rasistą. Jest jednocześnie sentymentalny i cyniczny, naiwny i sprytny, egoistyczny i szczodry. Właściwie pozbawiony jest jakiegokolwiek charakteru. Jest niekonsekwentny, kieruje się impulsami. Nieustannie miota się poszukując własnego "ja". Ten bohater o tysiącu twarzy, jak żaden inny w historii, uosabia Brazylię, kraj-kontynent, zbyt skomplikowany by dać się w jakikolwiek sposób zaszufladkować.Absurdalny i zabawny, lekki, pokręcony, bajkowy i dziwaczny. Polecam, byleby podejść z dystansemPo przeczytaniu opisu na filmwebie nie bardzo wiedziałem czego mam po tym filmie oczekiwać. Byłem ciekawy...I nie zawiodłem się. Otrzymałem sporą dawkę dziwnego humoru i zdecydowanie chorej jazdy, która nie zawsze do mnie przemawiała, nie zawsze była zrozumiała, ale na pewno była oryginalna.Podobał mi się pokręcony humor, a także brazylijska muzyka w tle i przede wszystkim - spora dawka autoironii. Nie ma to, jak przedstawić Brazylijczyków, jako czarnych i niedorozwiniętych tubylców-kanibali, którzy zaspokajają tylko pierwotne instynkty, a do tego mają nierówno pod sufitem. 8/10

Komentarze
Prześlij komentarz