Testament (1983) reż. Lynne Littman
W pewnym amrykańskim miasteczku życie toczy się powoli i spokojnie. Mieszkańcy spacerują, mężczyźni koszą trawniki, dzieci grają w klasy na ulicy. Tom Wetherly uwielbia jeździć na rowerze. Pewnego dnia obywatele miasteczka widzą jednak na horyzonie coś co wygląda jak... grzyb atomowy. Powstaje panika, nie wiadomo, co się dzieje, TV milczy, radio podaje zdawkowe informacje. Tom nie wraca do domu..."Testament" to zaskakująco dobry, porządnie zrealizowany film. Nie ma tu żadnych fajerwerków (wybuch to jedynie błysk światła), spektakularnych śmierci, obłażącej skóry czy wypadających włosów. Jest po prostu przygnębiająca wegetacja w miasteczku, które sukcesywnie wymiera i staje się coraz bardziej zaniedbane. Ocaleli ludzie, tracąc kolejnych członków rodziny, starają się wieść dotychczasowe życie, nie zwracając uwagi na radykalnie zmienione zmienione.
Może film jest trochę zbyt statyczny, zbyt powolny, zbyt łagodny wizualnie, ale mimo wszystko nie pozwala oderwać się od ekranu. To jedna z najdziwniejszych, najspokojniejszych i jednocześnie chyba najbardziej bliskich prawdzie wizji skutków wojny atomowej. Jak ktoś na to trafi, to polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz