Zwyczajna przysługa (2018) reż. Paul Feig

Stephanie jest uroczą, ale dość naiwną i niewinną młodą mamą, dla której szczytem występku i ryzykanctwa jest przejście przez ulicę na czerwonym świetle. Emily zaś to piękna, wyzwolona kobieta sukcesu, która trzyma życie za rogi. Panie poznają się w szkole swoich synów i natychmiast się zaprzyjaźniają. Przyjaciółki muszą się wspierać, więc Stephanie zgadza się pewnego dnia odebrać ze szkoły synka Emily. Byłaby to jedynie zwyczajna przysługa, gdyby nie fakt, że Emily nie pojawia się, by odebrać dziecko. I to przez kilka kolejnych dni. Dobroduszna Stephanie postanawia pomóc przystojnemu mężowi Emily w poszukiwaniach żony. Wkrótce okaże się jak mało wiedziała o swojej najlepszej przyjaciółce…Trochę niedorzeczny i przerysowany. Fabularnie nic specjalnego, ale daje odrobinę frajdy z oglądania. Do tego miły dla oka. Scenki-wtrącenia też całkiem spoko.Ładna pani z idealnym życiem i...tajemnicami. Blake wypadła świetnie, ale film nie do końca trzyma w napięciu.Scenarzyści wszystko postanowili zniszczyć końcówką, która przypominała to zakończenie z tych wszystkich głupkowatych komedii kryminalnych. Blake świetna

Komentarze