Monster (2023) reż. Hirokazu Koreeda
Saori po śmierci męża samotnie wychowuje nastoletniego syna Minato. Zauważa u niego niepokojące zachowanie i odkrywa, że jest gnębiony przez swojego nauczyciela. Żąda w szkole odsunięcia pana Hori od pracy z dziećmi. Koreeda zaskakuje, podsuwa różne tropy, opowiadając nam historię z trzech perspektyw - matki, nauczyciela i samego Minato. Reżyser opowiada o skomplikowanych emocjach - jakże różnych u każdego z bohaterów - w sposób czysty i subtelny. Dużym atutem filmu jest ścieżka dźwiękowa, jedna z ostatnich kompozycji niezrównanego Ryuichiego Sakamoto.Film, mówiąc delikatnie nie zachwyca i jest nudny. Przesłanie bardzo trafne i ważne, jednak sam film raczej słaby. Może za dużo sobie po nim obiecałem, bo w ostatnich tygodniach widziałem kilka japonskich produkcji i naprawdę mnie oczarowały. Najpierw genialny "Perfect days", potem "Dark water" (naprawdę widziałem go po raz pierwszy :-) a następnie "Kwiat wiśni i czerwona fasola". Japońskie kino jest ciekawe, ale temu filmowi czegoś brakowało. Oczywiściw jest to kwestia mocno subiektywna, bo widzę, że film ma wysokie oceny.

Komentarze
Prześlij komentarz