Ćwierćfinał MŚ Dart - Krzysztof Ratajski vs Luke Littler 0:5 (01.01.2026) - oglądane na TVP Sport Online

MŚ w darcie. Krzysztof Ratajski odpadł w ćwierćfinale po porażce z mistrzem świataPrzed rozpoczęciem rywalizacji sprawa była bardzo prosta – w światowym darcie nie ma aktualnie trudniejszego wyzwania niż Luke Littler. Złote dziecko dyscypliny, które na początku 2024 roku, w wieku niespełna 17 lat, stało się absolutną sensacją, docierając do finału MŚ. Rok później Littler stał się najmłodszym mistrzem świata w historii, a teraz, na kilka tygodni przed 19. urodzinami, jest absolutną gwiazdą – darterem, który odmienił całą dyscyplinę i jest potencjalnym dominatorem na długie lata. Ma już na koncie dziewięć zwycięstw w najważniejszych turniejach PDC, a w kolejnej edycji MŚ w Ally Pally jest po prostu murowanym faworytem. Dobrą stroną tej rywalizacji był fakt, że Krzysztof Ratajski był pozbawiony jakiejkolwiek presji. Wyrównał życiowy rezultat w turnieju, a klasa rywala sprawiała, że nic już nie musiał, o czym sam mówił w wywiadzie z Krzysztofem Lenarczykiem z TVP Sport. Żeby jednak zaskoczyć Littlera, Polak musiał zagrać na wysokim poziomie i liczyć na pomyłki i szanse od rewelacyjnego nastolatka. A potem je wykorzystać. Pierwsza partia była wyrównana i długo dawała nadzieje nawet na zwycięstwo Ratajskiego. Dwa pierwsze legi z łatwością padły łupem rozpoczynających. W trzecim Polak nie wykorzystał szansy na podwójnej "12", w związku pojawiło się przełamanie na korzyść Littlera, jednak chwilę później sam zaliczył bardzo nietypowy moment, w którym nie trafił czterech podwójnych rzutów z rzędu i pozwolił Krzysztofowi na remis 2-2. Niestety dla nas, jakość Littlera objawiła się w kluczowym momencie – w ostatnim legu pierwszego seta, kiedy punktowo sytuacja wciąż była dość wyrównana, Anglik złowił tzw. Dużą Rybę (ang. Big Fish), czyli wyzerował licznik z najwyższej możliwej wartości 170 punktów i wygrał inauguracyjną partię. Niestety ta końcówka sprawiła, że "The Nuke" wszedł na swój rewelacyjny poziom i w kolejnych dwóch setach nie dał absolutnie żadnych szans Ratajskiemu. W drugim legu drugiej partii Polak zaliczył serię pomyłek przy podwójnych i była to w zasadzie jedyna poważna szansa w tym fragmencie gry. Dość powiedzieć, że średnia punktów na podejście Littlera w trzecim secie wyniosła... powyżej 118. Na tablicy ekspresowo pojawił się rezultat 3:0 w setach. Ratajski zebrał się w sobie i wyraźnie podniósł poziom w secie czwartym, jego zdecydowanie najlepszym w całym spotkaniu. Średnia powyżej 108 punktów (Littler wyjątkowo poniżej 100), bardzo duża presja na Angliku i ponownie wyrównana gra aż do stanu 2-2. Różnica była taka, że o ile w pierwszym secie mistrz świata po prostu nie dał szans Polakowi zamykając partię "Big Fishem", o tyle tym razem Ratajski miał znakomitą szansę na zwycięstwo w secie. Konkretnie dwie lotki setowe na podwójnej "8", których niestety nie trafił. Druga wbiła się w tarcze dosłownie milimetry od zamierzonego celu. Kolejnej szansy nie było, a Littler zakończył seta chwilę później. Więcej okazji na wygranego seta także nie było. W piątym i ostatnim secie Ratajski wygrał jednego lega na start. Potem niestety ponownie mylił się przy podwójnych, czego z darterem klasy Littlera robić po prostu nie można. Anglik wygrał 5:0 i bez problemu awansował do półfinału. Krzysztof Ratajski na pewno będzie żałował swojej skuteczności na podwójnych lotkach. Nieco ponad 22 procent (5/22), czyli wynik o połowę niższy od średniej powyżej 44 procent, jaką Polak miał w turnieju, to zdecydowanie zbyt mało, by wygrać seta z aktualnym mistrzem świata. A szansa przecież była. Szansa stracona właśnie przez błędy przy podwójnych. Ten mecz z perspektywy Polaka do zapomnienia, jednak nie należy zapominać, jak znakomity był to turniej dla Ratajskiego. Dartera, który wraca na wysoki poziom po dwóch operacjach tętniaka w mózgu, który znakomicie wytrzymywał wagę poprzednich spotkań i który wyrównał w Ally Pally swój rekord życiowy. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Ratajski wraz z dartem ponownie przebił się do świadomości Polaków i o ile w pierwszym meczu w 2026 roku nie udało się urwać choćby seta, o tyle za wielkie emocje w całym czempionacie można tylko podziękować i liczyć na więcej – w kolejnych turniejach i przyszłym roku w Alexandra Palace.

Komentarze