Andrzej Sapkowski - Żmija
Tym razem Sapkowski prowadzi nas w zupełnie inny świat – w realia współczesne, twarde, pozbawione baśniowego kolorytu, lecz nie mniej fascynujące. „Żmija” to niezwykłe połączenie realistycznej powieści wojennej z elementami fantasy. Autor, jak zawsze, uwodzi czytelnika wspaniałym językiem, mistrzowsko budowanym nastrojem, dbałością o szczegół oraz wartką, wciągającą akcją. Fabuła rozwija się w sposób misterny, a jej nici splatają się i rozplatają, prowadząc ku zakończeniu, które jest zarówno logiczne, jak i zaskakujące
Tłem opowieści jest Afganistan – ziemia, na której od wieków ścierają się armie kolejnych władców marzących o panowaniu nad światem. Tu walczyli i ginęli najeźdźcy z Macedonii, Wielkiej Brytanii i Rosji. A gdzieś wśród pustynnych skał i gór, w cieniu przemijających imperiów, czai się ona – Żmija, o zimnych oczach z czarną, pionową źrenicą. Istnieje i nie istnieje zarazem. Jest piękna i złowroga
Historia zatacza tu krąg
Afganistan, siódmy rok panowania Aleksandra Wielkiego
W zapomnianej przez bogów krainie giną najdzielniejsi synowie Macedonii.
ALEKSANDROS HO TRITOS HO MAKEDON
27 lipca 1880 roku
W trakcie drugiej wojny angielsko-afgańskiej, 66. pułk piechoty traci w bitwie pod Mainwandem 64 procent swego stanu.
GOD SAVE THE QUEEN!
15 lutego 1989 roku
Kres sowieckiej interwencji w Afganistanie. Zginęło ponad 13 tysięcy żołnierzy ZSRR.
DA ZDROWSTWUJET SOWIETSKIJ SOJUZ!
Rok 2009
Znowu tu są. Nie szurawi i nie Amerykanie. To jacyś inni, zesłani przez szatana niewiern. Oby wygubił ich Allah.
LA ILAHA ILL-ALLAH...Nie bardzo wiedziałem, czego się po tej książce spodziewać. Przyciągnęło mnie, jak łatwo można się domyślić, nazwisko autora. Nie zawiodłem się, bo książkę naprawdę przyjemnie się czyta. Może nie wciąga i nie trzymie użytkownika, tfu, czytelnika za jaja, ale ma w sobie to coś, co dobre tytuły charakteryzuje.Główny bohater przypomina wiedźmina Geralta. Przynajmniej z charakteru, odzywek i zachowania, tudzież stylu wypowiedzi, bo opisu jego wyglądu autor wyjawić nie raczył. Małomówny, mrukliwy, doświaczony przez życie, odzywający się tylko wtedy, gdy ma coś istotnego do powiedzenia, spokojny i tajemniczy - te słowa najlepiej charakteryzują Lewarta, najważniejszą postać w książce.
Fabuły w ogóle opisywać nie będę, bo i po co? To nie jest streszczenie, tylko subiektywna moja opinia. Mogę tylko powiedzieć, że nie podobały mi się retrospekcje pod koniec książki, kiedy to czytelnik musiał co chwilę skakać od jakiegoś greckiego żołnierza z czasów inwazji Aleksandra Wielkiego na Indie, do XIX-wiecznej brytyjskiej kampanii w Afganistanie. Trochę to było męczące.
Swoim zwyczajem, autor jakieś tam zakończenie wyjawił, ale to takie nico. Ochłap, żeby się czytelnik nie poczuł osamotniony po zamknięciu książki.

Komentarze
Prześlij komentarz