Rio Diablo (1993) reż. Rod Hardy
Dwóch starych przyjaciół spotyka się w teksańskim miasteczku po wielu latach rozłąki. Kiedy narzeczona jednego z nich zostaje porwana przez bandytów, postanawiają ponownie połączyć siły, aby ją odbić.
Rio Diablo jest bardzo prostym, zarówno na poziomie historii jak i wykonania westernem. Jednak jako produkcja telewizyjna spełnia swoje zadanie i dostarcza widzowi rozrywki. Jest on dość schematyczny i czasami naiwny ale i nie sili się na bycie czymś więcej niż produkcją telewizyjną. Cała fabuła opiera się na tym, że dwóch mężczyzn, młody i stary czyli mistrz i uczeń łączą siły by dopaść wspólnego wroga, choć ich motywacje są różne. Dla Benjamina to sprawa bardzo osobista, natomiast Quentin jak to łowca nagród pracuje dla pieniędzy. Gdy film wyłoży nam wszystkie karty i wyklaruje się cała idea na film, ten będzie zmierzał w prostej linii do końcaRio Diablo ogląda się lekko ale już po seansie szybko się o nim zapomina. Po ten obraz można sięgnąć w ostateczności. Przy całym spektrum westernowych produkcji ten po prostu wypada blado i przeciętnie. Kilka niezłych scen i Kenny Rogers to dla mnie jednak za mało.

Komentarze
Prześlij komentarz