Miasto Strachu (1984) reż. Abel Ferrara
Dwaj przyjaciele, Amerykanie włoskiego pochodzenia, Matt Rossi i Nicky Piacenza, prowadzą na Manhattanie agencję striptizerek. Przed laty Matt był znanym bokserem, jednak zrezygnował ze sportowej kariery, gdy w czasie walki zabił swego przeciwnika. Wspomnienie tamtego wydarzenia prześladuje go bezustannie, wraca na jawie i w snach. Pewnego dnia tajemniczy morderca zaczyna napadać na dziewczyny zatrudnione przez Matta i Nicky'ego. Właściciele agencji oraz prowadzący śledztwo w tej sprawie detektyw Al Wheeler podejrzewają, że z serią zabójstw może być związany niejaki Goldstein, rywalizujący z Mattem i Nickiem. Gdy jednak ginie pracująca u Goldsteina striptizerka i morderca napada na dziewczynę Nicky'ego, Matt postanawia odkupić swoją winę z przeszłości i uwolnić miasto od niebezpiecznego szaleńca...Abel Ferrara jest gwarantem wielu mocnych scen i sporej ilości golizny. Historia jest dosyć ciekawa, a obsada fajna: Berenger, Scalia, Griffith, Williams.Solidny, brudny klimat lat 80. fajne postacie i pomysł na historię. Na minus trochę zrushowne zakończenie i zmarnowana postać Dee Williamsa, która mogłaby być fajnym motywem na drugą stronę narracji albo sojusznika pod przymusem dla alfonsów, a zamiast tego nie robi absolutnie nic w tym filmie poza rzucaniem chujowych tekstów typu "I'm the Law".Nie dla każdego, dla mnie na pewno tak. Mnóstwo znakomitej muzyki, nocny klimat brutalnego NY, erotyki i przemocy. Pierwszy naprawdę dobry Ferrara!

Komentarze
Prześlij komentarz