Wdowa Couderc (1971) reż. Pierre Granier-Deferre
Rok 1934. Wdowa Couderc (Simone Signoret) mieszka sama na farmie. Jedyną osobą, której obecność toleruje, jest jej teść, przygłuchy Henri (Jean Tissier). Pewnego dnia na farmie zjawia się Jean Lavinge (Alain Delon), zbieg z więzienia. Przystojny mężczyzna od razu wpada w oko gospodyni. Jean pomaga jej w pracach domowych. Niestety, idylla nie trwa długo. Couderc dowiaduje się o romansie Jeana z jej krewną.piękna muzyka, smutneJest jak dobre wino, ma gęsty, słodko-gorzki smak, pełen niuansów bukiet i zaskakujący finisz.Nostalgiczny i piękny jest ten film.Różne przejawy samotności i odmienne sposoby radzenia sobie z nią. Wszystko w malowniczej, sielskiej scenerii. Smutny jak życie bywa.Antyharlequinowsko o uczuciu między przystojnym zbiegiem i niemłodą wdową. W tle pachnący słomą oddech pięknej francuskiej wsi.

Komentarze
Prześlij komentarz