Chcę spać tak, by śnić (1986) reż. Kaizô Hayashi
Niegdysiejsza gwiazda kina niemego zatrudnia prywatnego detektywa, by odnalazł jej zaginioną córkę, Bellflower. Wraz z nieporadnym, lecz lojalnym asystentem Uozuka wyrusza więc do miasta tropem, który często wymyka się logice. Z pozoru rutynowe dochodzenie szybko przybiera formę onirycznej podróży – poszlaki prowadzą coraz głębiej do wnętrza labiryntu, z którego wyjście staje się nieoczywiste.Oniryczny hołd dla kina niemego, ale jak pięknie udźwiękowiony! Senne noir, które snuje się ku dość oczywistemu, ale satysfakcjonującemu zakończeniu.Tytuł adekwatny, bo film między jawą a snem. Fascynujący, bo wydaje się być całkowicie poza czasem, a jednak dosłownie opowiada o jego przemijaniu. Bardzo ładny, boleśnie nostalgiczny hołd dla kina niemego.

Komentarze
Prześlij komentarz