Wyspa Śmierci (1988) reż. Monte Hellman

Opowieść o wilku morskim Oberlusie (Everett McGill), który ścigany w swoim kraju decyduje się wraz z załogą okrętu na ucieczkę na jedną z bezludnych wysp Galapagos. Początkowo przychylna mu grupa marynarzy buntuje się przeciwko brutalnej władzy Oberlusa - człowieka o potwornie zdeformowanej twarzy. Na czele buntowników staje Gamboa, który ryzykując życiem walczy o przetrwanie.Wyspa śmierci (1988), reż. Monte Hellman — 7/10 Dla niego Wyspa śmierci to przede wszystkim ponura opowieść o człowieku, który przez lata poniżany i odrzucany sam staje się oprawcą. Oberlus w wykonaniu Everetta McGilla nie wzbudza łatwej sympatii — jego cierpienie pozwala zrozumieć źródło nienawiści, ale nie usprawiedliwia okrucieństwa, z jakim traktuje innych. Hellman pokazuje w ten sposób błędne koło przemocy: krzywdzony dostaje władzę i zaczyna krzywdzić jeszcze mocniej. Największe wrażenie zrobił na nim klimat filmu. Surowe krajobrazy wyspy, morze, skały i jaskinie tworzą niemal pierwotny świat, odcięty od normalnej cywilizacji. Paradoks polega na tym, że Oberlus ucieka od ludzi, żeby stworzyć własne społeczeństwo, a ostatecznie buduje je na dokładnie tym samym upokorzeniu i przemocy, których sam wcześniej doświadczał. Film potrafi być jednak nierówny. Tempo jest bardzo spokojne, niektóre fragmenty przeciągnięte, a niskobudżetowy charakter produkcji momentami mocno daje o sobie znać. Jednocześnie właśnie ta niedoskonałość nadaje całości dziwnego, brudnego charakteru. Hellman nie robi typowego kina przygodowego — bardziej interesuje go psychika Oberlusa i to, jak izolacja oraz zdobycie absolutnej władzy wydobywają z niego wszystko, co najgorsze. Everett McGill jest zdecydowanie najmocniejszym punktem filmu. Gra Oberlusa jak człowieka jednocześnie tragicznego i odpychającego, dzięki czemu bohater nie sprowadza się jedynie do roli potwora. Ostatecznie Wyspa śmierci pozostawiła po sobie nieprzyjemne, ale ciekawe wrażenie. To dziwny, brutalny i momentami wręcz nihilistyczny film, który ma swoje problemy, ale jego atmosfera i główny bohater zostają w pamięci. 7/10

Komentarze