Nirvana (1997) reż. Gabriele Salvatores

Jest takie miejsce, gdzie nie ma powietrza, wody ani ognia, słońca i księżyca. Tam nie przybywasz, stamtąd nie odchodzisz, nie pozostajesz, nie rodzisz się ani nie umierasz...To Nirvana. W roku 2005 wszechwładnie panuje wirtualna rzeczywistość, narkotyk przyszłości. Najnowsza gra Nirvana ma trafić do sklepów na Gwiazdkę. Wcześniej jednak do systemu komputerowego wkrada się wirus. Za jego sprawą dzieje się niemożliwe - Solo, komputerowy bohater, zyskuje świadomość.Kino klasy B nie powalające wykonaniem, aczkolwiek mające swój klimat. Inspiracja dla Cronenberga i Wachowskich.Przedziwny seans. Szukany był szrot, a znaleziono intrygujące SF wypchane WSZYSTKIM. Shiva i soma bezpośrednio do mózgu.Dziwny film, nie powala, ale potrafi zaciekawić.

Komentarze