Przygody Forda Fairlane'a (1990) reż. Renny Harlin
Ford Fairlane to detektyw. Ale nie zwykły detektyw tropiący zdradzające żony lub mężów, odnajdujący zaginione psy czy koty. Ford jest Rock'and'Roll-owym detektywem. Nie przejdziecie obok niego obojętnie, jego wygląd to jego wizytówka. Skórzana, łaciata kurtka, obcisłe, czarne dżinsy i kowbojki. Ma biuro na Sunset Boulevard, jeździ Fordem z 1957 roku. Teraz ma nową sprawę do rozwiązania...Dawno temu . Całkiem niezła komedia.Dorzućmy do tego niefrasobliwośc amerykańskich komedii młodzieżowych lat 80-ych i sporą dawkę rockowego grania na soundtracku (m.in. Billy Idol, Queensryche, Mötley Crüe), a otrzymamy pełen obraz "Adventures of Ford Fairlane" - obrazu jakze charakterystycznego dla swojego okresu, który pomimo tego poniósł w momencie premiery klęskę. Cóż, na pewno niepoprawny humor reprezentowany przez będącego w centrum tego wszystkiego Dice Claya, nie każdemu przypadnie do gustu (feministki z pewnością "poczują się" do czucia się urażonymi), choć w porównaniu z poziomem dowcipu we współczesnych produkcjach, można go uznać wręcz za subtelny. Nie jest to komedia w trakcie której człek tarza się po podłodze ze śmiechu, niemniej kilka celnych linii dialogowych się znajdzie. Są tutaj również grepsy cokolwiek nieświeże, które potrafią zepsuć nieco zabawę. Niemniej, jako lekki produkt rozrywkowy na wieczór, obraz Harlina zdaje egzamin

Komentarze
Prześlij komentarz